Przedszkolne przepychanki.
Ostatnio miałam okazję przypatrzeć się dyskusji rodziców o godzinach otwarcia przedszkola. I trochę się złapałam za głowę. Ile tu złości i niezrozumienia? Przedszkola działają w różnych godzinach. Nasze od 7 do 17:30. Ale jeśli ja pracuje po drugiej stronie Wisły do 17:00 to nie przetransportuje się w magiczny sposób w pół godziny omijając korki. A no i muszę odebrać dwoje dzieci, więc na transport mam 20 minut. I nie chodzi o to, że się żalę, ale o to, że jest to rzeczywistość wielu rodziców. I to nie tylko w dużym mieście. Będąc w moim rodzinnym miasteczku zaszłam do fryzjera. I w rozmowie wyszło, że pani sama wychowuje dziecko, że przedszkole jest otwarte do 16:00 i oba musiała specjalnie prosić pracodawcę, żeby pozwolił jej wychodzić 15 minut wcześniej, żeby mogła odebrać dziecko z przedszkola. Bo nikt inny za nią tego zrobić nie może. A i tak ciągle w przedszkolu słyszy wyrzuty, że późno odbiera dziecko. Rozmawiałam z moją mamą na ten sam temat. I co? I to samo. Kiedy my ...