Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2014

Zupa marchewkowa

Obraz
Ta dam.... Przyszła jesień. Czas na jesienne jedzenie :) Coś co kocham to sezonowość. Dlatego o tej porze roku sięgam po energetyczne marchewki. Skład: 2 ząbki czosnku 3 cm kawałek imbiru 3 duuuuże marchewki 2 łyżki oleju kokosowego sól, pieprz, cukier sok z 1 pomarańczy mała puszka mleka kokosowego (chyba 165ml) płatki migdałowe Czosnek i imbir siekamy w miarę drobno, podsmażamy na rozgrzanym oleju kokosowym. Obrane marchewki kroimy na drobniejsze kawałki, żeby się szybciej gotowały i dorzucamy do garnka. Zalewamy wodą w ilości przykrywającej tylko marchewkę. Gotujemy do miękkości. Blendujemy zupę, dodajemy mleko kokosowe i sok z pomarańczy (pamiętamy wit. C jest wrażliwa na temperaturę), doprawiamy do smaku. Posypujemy prażonymi płatkami migdałowymi. Możemy podawać z ryżem.  Jesień pokonana. Paskudna pogoda pokonana. Chandra pokonana !

Ciastka typu pieguski

Obraz
Ciastka banalne. Szybkie. Robione mikserem. Przy tym słodkie. Idealne. Po wypieczeniu ma się ochotę zjeść od razu wszystkie. I nie podzielić się z nikim :) Idealne na jesienne wieczory, kiedy człowiek chodzi po domu i nie wie, za co się zabrać, a mąż wróci po nocy :) Przepis gdzieś podejrzany. Skład: 130g cukru 110g masła 1 jajko 190g mąki 1/2 łyżeczki sody laska wanilii/ cukier wanilinowy/aromat/esencja czy co tam macie waniliowego 200g czekolady (mieszane pół na pół mleczna i gorzka/deserowa) Miksujemy cukier z masłem, dodajemy jajko i aromat. Do tego wrzucamy przesianą mąkę z sodą. Czekoladę kroimy na kawałeczki (1 kostka na 6 części). Dorzucamy, mieszamy mikserem do "wmieszania".  Pieczenie: piekarnik nastawiamy na 180s- nagrzewamy, na blachę wyłożoną papierem wykładamy 9 sporych kulek, które spłaszczamy. Pieczemy 8-10 min. Wyjmujemy blachę, czekamy chwilkę aż ciastka lekko stwardnieją i wtedy dopiero ściągamy do ostudzenia. Wychodzi jakieś 18 cia...

Zbieractwo

Obraz
W związku z tym, że jestem chora (zatoki, krtań i co tam sobie można wykombinować jeszcze), buszuję po internecie w celu zabicia nudy, bądź w ramach szukania nowości. I tak oto trafiłam na minimalizm. Jeeeee mogę mieć mniej ubrań i lepiej zestawione, mogę mieć porządek w domu, mogę...... I tysiące innych pozytywnych myśli przeleciało mi przez głowę. Jedna z blogerek poleciła pomyśleć ile par majtek ma się w szufladzie a  potem iść i je policzyć. Hmmm. Nie policzyłam, ale już na wstępie pomyślałam... Dużo za dużo. Niektóre to już nie pamiętam kiedy miałam na sobie.  I postanowiłam. Żeby ogarnąć moją nieogarniętą szafę będę robić to co ona: 7 sztuk ubrania (w tym buty) na cały tydzień. Będę robiła zestawy i po 3 miesiącach będę wiedziała, których rzeczy nie noszę, bo mi do prawie niczego nie pasują :) I zacznę od przyszłego tygodnia, bo teraz zwolnienie :) Ale co to ma do jedzenia? Ile paczek herbaty posiadacie? Ile paczek kawy? Ile paczek makaronów uzbierało się na ...