Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2015

Podsumowanie chorobowego tygodnia. Gulasz. Burger. Wiosenna ryba.

Obraz
Otóż przez cały tydzień siedziałam w domu. Sama radość, sprzątanie i suchy kaszel :) Ok. Nie było tak źle. Co prawda mąż jakoś specjalnie nade mną nie skakał, ale i tak było przyjemnie. Troszkę nadrobiłam czytanie książek. Napisałam nawet jedną recenzję na bloga męża ( KLIK ). Planowanych było 5, po jednej na każdy dzień tygodnia, ale nie wyszło. Jak to M. mówi, trochę dałam sobie poszaleć kulinarnie. Przynajmniej nie byłam ograniczona czasem.  Bohater 1.  Co zrobić, jak się nic nie chce robić? Burgera! Szybkie, smaczne i daje poczucie fastfoodowe, tylko że w wersji zdrowej. Przepis na bułeczki oczywiście nie był mój :) Ja dopiero zaczynam przygodę z pieczywem na zakwasie. Podrzucam link ( KLIK ). U mnie bułki wyrastały pół dnia, bo zapomniałam je postawić bliżej kaloryfera i nie chciały wyrosnąć w chłodnym mieszkaniu. (Tak na marginesie, jak to jest, że w moim mieszkaniu cieplej jak jest -5 niż jak jest około 0 stopni?) Bohater 2. To było danie typu "mam o...